Działający pod presją terminów wykonawca budowy jednego z przedszkoli na Pomorzu zawarł umowę z podwykonawcą z zakresu systemów elektronicznych. Niestety sytuacja na rynku sprawiła, że musiał zapłacić mu wyższe wynagrodzenie, niż sam miał to ustalone z inwestorem. Każdy, kto pracuje w budownictwie wie, jak trudna i zmienna jest to branża, wrażliwa na wahania na rynku. Jak ciężko jest znaleźć podwykonawcę do zadań specjalnych. Dzięki trudnej decyzji i wyższemu wynagrodzeniu dla podwykonawcy wszystkie terminy udało się zachować. Wykonawca zrealizował konkretny etap prac. Inwestor nie poniósł z tego powodu żadnej szkody. A mimo to pozwał naszego klienta o zapłatę ponad 100 tys. zł kary umownej.
Na szczęście rozważny sąd prześwietlił ten zabieg i pozew oddalił. Według sądu kara umowna musi być precyzyjna i konkretna. I nie można czynić z niej użytku, który by był sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Poznaj szczegóły tej sprawy.
Pokaż projekt umowy podwykonawczej, albo zapłacisz karę umowną
Jedna z gmin w województwie pomorskim budowała przedszkole za ponad 10 milionów złotych. W umowie inwestycyjnej wykonawca miał szczegółowo opisane warunki, na jakich może prawidłowo zawierać kontrakty z podwykonawcami. Podstawowym zastrzeżeniem było to, aby inwestor każdorazowo otrzymał od wykonawcy projekt umowy o podwykonawstwo oraz projekt jej zmian.
Wykonawca miał przedłożyć potwierdzone za zgodność oryginał kserokopii umowy o podwykonawstwo oraz jej zmian w zakresie terminu zapłaty. Za niedochowanie tych warunków inwestor mógł nałożyć na wykonawcę karę umowną w wysokości 1% wartości umownej brutto za każdy nieprzedłożony do akceptacji projekt umowy lub jego zmianę, kserokopię umowy lub jej zmianę.
Inwestor pozwał wykonawcę o zapłatę kary umownej w wysokości ponad 100 tys. zł. Na szczęście sąd wziął pod uwagę WSZYSTKIE okoliczności sprawy i nie dopuścił do pokrzywdzenia naszego klienta. Po raz kolejny przekonaliśmy się, jak ważne jest prawidłowe badanie w procesie faktycznych intencji stron.
Do trzech razy sztuka – inwestor znał umowę z podwykonawcą, ale nie podobała mu się treść
W tej sprawie wykonawcą był nasz klient, który realizując postanowienia umowy, trzykrotnie przedkładał inwestorowi projekt umowy z podwykonawcą. Trzykrotnie inwestor zwracał przesłane dokumenty, wnosząc zastrzeżenia do ich merytorycznej treści. Jednak z uwagi na wzrost cen usług w czasie, który minął od ofertowania do realizacji konkretnego etapu prac oraz z uwagi na na wskazane w umowy terminy, pozwany nie był w stanie spełnić wymogów inwestora. W nowych warunkach budowlanych było to po prostu niemożliwe, bo za wynagrodzenie określone w umowie o roboty budowlane nie dało się znaleźć specjalisty z branży teletechnicznej. Nasz klient miał musiał podjąć bardzo trudną decyzję. Aby samemu wywiązać się z umowy i zachować termin budowy przedszkola, zgodził się zapłacić, na swój koszt, wyższe wynagrodzenie podwykonawcy.

Z podwykonawcą było wszystko w porządku. Inwestor nie miał prawa nadużywać prawa
Podwykonawca wykonał prace, uczestniczył w radach budowy, a nasz klient zapłacił mu umówione, wyższe wynagrodzenie. W październiku podwykonawca złożył inwestorowi oświadczenie, że otrzymał od wykonawcy wynagrodzenie w całości. W grudniu inwestor obciążył wykonawcę karą umowną za nieprzedłożenie dokumentów związanych z umową o podwykonawstwo. Sąd w tej sprawie stwierdził, że tak nie można.
Zdaniem Sądu nadużyciem prawa jest sytuacja, w której wykonawca (działający pod presją terminów) wziął na siebie obowiązek zapłaty wyższego wynagrodzenia podwykonawcy i zrealizował konkretny etap prac, a inwestor nie ponosząc z tytułu dopuszczenia podwykonawcy do prac żadnej szkody, po wykonaniu prac wnosi o karę umowną za nieodpowiadającą mu treść umowy tj. niedostosowania wynagrodzenia podwykonawcy do założeń inwestora.
Fakty, które zdradzają prawdziwe intencje
W naszej praktyce procesowej po raz kolejny przekonałyśmy się, jak ważne jest trafić w sprawie na rozważnych, dalekowzrocznych sędziów, którzy rozumieją specyfikę branży, w której orzekają. Argumenty, które podnosił inwestor, były dla nas sygnałem, że ma on niejasne intencje. Wszak kara umowna była zastrzeżona przede wszystkim w takim celu, aby ochronić inwestora przed nietrafnym doborem podwykonawcy, oraz aby uniknąć sytuacji przerzucenia na niego wyższych kosztów, niż wynikałoby to z umowy z wykonawcą. Tymczasem żadna z tych okoliczności nie miała w tej sprawie miejsca, na co słusznie zwrócił uwagę sąd.
Okolicznością bezsporną w sprawie było to, że pozwani trzykrotnie przedkładali projekt umowy o podwykonawstwo […]. Pozwani przekazali też podpisaną umowę z podwykonawcą […] Powód nie złożył zastrzeżeń co do samej formy przesłanego dokumentu. […] Analiza treści złożonych przez pozwanych dokumentów oraz analiza zastrzeżeń powoda prowadzi do wniosku, że powód kwestionował głównie wynagrodzenie dla podwykonawcy, które przewyższało wynagrodzenie przewidziane w umowie między inwestorem a wykonawcą za ten zakres prac i żądał obniżenia wynagrodzenia podwykonawcy.
Powód żąda więc w istocie kary umownej nie za nieprzedłożenie dokumentu a za nieprzedłożenie przez wykonawcę umowy z podwykonawcą o określonej, preferowanej przez inwestora treści dotyczącej wynagrodzenia.[…]
Symulowane argumenty nie wystarczą do wygrania sporu
Sąd słusznie zauważył, że istotą sporu wcale nie było to, że inwestor nie otrzymał umowy o podwykonawstwo. W tym zakresie nasz klient postąpił prawidłowo, a nawet jeśli nie zrobił tego w określonej umową formie, to inwestor wcale nie podnosił tego zarzutu. Inwestorowi nie podobała się treść tej umowy. Tymczasem to nie w gestii inwestora jest ingerowanie w treść umowy między wykonawcą a podwykonawcą. Zwłaszcza w sytuacji, gdy interes inwestora wcale nie jest zagrożony. W tej sytuacji sąd nie miał wątpliwości, że inwestor nie ponosił ryzyka.
[…] granicą odpowiedzialności inwestora względem podwykonawcy jest wysokość wynagrodzenia należna wykonawcy za określony umową zakres robót. Oznacza to, że inwestor odpowiedzialny jest za zapłatę wynagrodzenia ustalonego pomiędzy podwykonawcą a wykonawcą jedynie w granicach wynagrodzenia należnego wykonawcy od inwestora. Przepis ten chroni interes inwestora w ten sposób, że nie ponosi on szkody z tytułu nieuczciwych praktyk wykonawcy ( art. 6471 § 3 k.c.).
Kara umowna na nadużycie prawa z art. 5 k.c.
Skoro tak, to w postępowaniu inwestora było coś nie tak. Wątpliwe stały się jego intencje. Zwłaszcza, że w chwili wysunięcia roszczenia o zapłatę kary umownej wiedział on, że po pierwsze – prace elektrotechniczne zostały już wykonane, a po drugie – wykonawca wcale nie domagał się wyższego wynagrodzenia, mimo że sam musiał zapłacić więcej podwykonawcy.
Na szczęście prawo polskie chroni uczciwych przedsiębiorców, i jeśli przepisy są dobrze i prawidłowo stosowane, potrafią być realną tarczą broniącą ich przed zakusami inwestorów. W sprawie naszego klienta sąd nie miał wątpliwości – powództwo należało oddalić na podstawie art. 5 k.c.
Art. 5. Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.
Dlaczego do oddalenia powództwa sąd wybrał art. 5 k.c.? Bo mógł to zrobić
Uzasadnienie do wyroku oddalającego powództwo, jaki zapadł w tej sprawie, ma dla nas dodatkową wartość merytoryczną. Sąd pochylił się bowiem nad kwestią, dlaczego ochrony należy szukać akurat w art. 5 k.c. a nie np. w art. 484 par. 2 k.c., który przewiduje możliwość miarkowania kary umownej.
Jeśli okoliczności danej sprawy wskazują, że roszczenie o zapłatę kary umownej prowadzi do stwierdzenia nadużycia prawa, to ochroną przed takim roszczeniem powinien być właśnie art. 5 k.c. Dlaczego?
- W prawie polskim ten artykuł ma pozycję nadrzędną. Stanowi obiektywny miernik oceny, w jaki ktoś korzysta ze swojego prawa – bez względu na rodzaj roszczenia. W tej sprawie, podobnie jak w wielu innych, nie ma przepisów szczególnych, które wyłączałyby zastosowanie słynnej „piątki”. A skoro tak – można z tej ochrony korzystać.
- Art. 5 k.c. oraz art. 484 par. 2 k.c. to odrębne podstawy prawne, a ich zakresy nie krzyżują się. Możliwość zmniejszenia kary umownej w sytuacji, gdy zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane lub gdy kara umowna jest rażąco wygórowana, czyli art. 484 par. 2 k.c., jest przepisem szczególnym (lex specialis) ale do paragrafu pierwszego tego artykułu (mówiącego o tym, że kara umowna należy się w ustalonej wysokości), a nie do art. 5 k.c.
- Różne są przesłanki do zastosowania art. 5 k.c. oraz art. 484 par. 2 k.c. – i skutki ich uwzględnienia. W tej sprawie decydujące znaczenie miała próba skorzystania przez inwestora ze swojego prawa (żądanie kary umownej) wbrew celowi, dla którego prawo to w ogóle otrzymał.
- Wreszcie fakt, że pozwany sam mógł zgłosić zarzut z art. 5 k.c. nie pozbawia sądu prowadzącego sprawę do samodzielnego zastosowania tej podstawy prawnej. Także w sytuacji, gdy nadużycie prawa miałoby polegać na dochodzeniu rażąco wygórowanej kary umownej lub gdyby uwzględnienie powództwa prowadziło do skutków, których nie można zaakceptować z punktu widzenia słuszności, zasad etycznych czy uczciwego obrotu.
Sąd w uzasadnieniu zauważył, że w podobnym tonie wypowiadał się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 25.11.2016 r. (V CSK 123/16) czy w wyroku z dnia 26.10.2016 r. (III CSK 312/15).

Podsumowanie
Ta sprawa naszego klienta miała dla nas duże znaczenie z kilku powodów. Po raz kolejny byłyśmy świadkami, że sąd realnie oceniając sytuację, warunki społeczno-gospodarcze, intencje stron i ich postępowanie, przyznał, że należy dochodzić do prawdy materialnej, biorąc pod uwagę m.in. zasady współżycia społecznego, niż literalnie trzymać się brzmienia umowy. Ze znanego wszystkim prawnikom art. 5 k.c. uczynił realne narzędzie obrony, choć wiemy, że są tacy, którzy nie wierzą w skuteczność tego narzędzia. Co więcej, okazuje się, że na tę tarczę mogą liczyć nie tylko osoby prywatne, ale także firmy. Także w sprawie budowlanej.
Wreszcie cieszymy się, że nasz klient doświadczył w sądzie sprawiedliwości. Jak świadczyłoby to o naszym państwie, gdyby w świetle prawa wykonawca, który chcąc rzetelnie wykonać swoją pracę, z własnej kieszeni ponosi wyższe koszty, aby uratować inwestycję, a w zamian zamiast podziękowania za odwagę i zaradność dostaje karę w wysokości ponad 100 tysięcy złotych? W tym przypadku sprawdziło się powiedzenie, że w sądzie można uzyskać sprawiedliwość. Dlatego wierzymy, że trzeba walczyć – do końca.
Jeśli masz podobną sprawę, kłopoty z rozliczeniami z inwestorem, duże inwestycje, których prawne powikłania spędzają sen z Twoich powiek – napisz do nas. Przedstaw nam swoją sprawę, a powiemy Ci, czy i jak możemy Ci w niej pomóc.
Kancelaria LO:ME z Gdyni zaprasza do współpracy
Dzięki temu, że sąd w orzeczeniu przychylił się naszej słusznej argumentacji, kancelaria skutecznie ochroniła interes swojego klienta. Jeśli podobny problem dotknął również Państwa, zapraszamy na konsultacje do kancelarii LO:ME. Zajmujemy się obsługą procesów budowlanych i mamy doświadczenie w sporach sądowych między inwestorami a podwykonawcami.
W ramach obsługi prawnej procesów inwestycyjnych świadczonych w kancelarii LO:ME, m.in.:
- oferujemy wsparcie w interpretacji i zastosowaniu przepisów budowlanych, dzięki czemu Twoja inwestycja będzie zgodna z obowiązującymi normami;
- tworzymy i weryfikujemy umowy budowlane, regulaminy oraz inne dokumenty niezbędne do zabezpieczenia interesów inwestora i wykonawcy. W razie potrzeby zwracamy się do naszych partnerów o niezbędne opinie i ekspertyzy;
- dokonujemy analizy ryzyka prawnego i regulacyjnego, pomagając zidentyfikować potencjalne zagrożenia i zapobiegać problemom na wczesnym etapie;
- reprezentujemy klientów w negocjacjach i mediacjach, dążąc do polubownego rozwiązania sporów. W razie potrzeby oferujemy również wsparcie w postępowaniach sądowych.
Sprawdź nasze pozostałe usługi w ramach obszaru Inwestycje i Przemysł. Kancelaria LO:ME zaprasza do współpracy.



